W ubiegłym tygodniu nasze organy obejrzał organmistrz z Gdańska, pan Andrzej Sikorski. Ekspertyza, którą otrzymaliśmy, potwierdza to, co słychać było od kilku lat: instrument z 1878 roku dotrwał do granicy swoich możliwości.
Najpoważniejszym problemem jest stan miechów i kanałów powietrznych — nieszczelności powodują, że przy pełnym brzmieniu ciśnienie spada i głosy fałszują. Kilkanaście piszczałek jest uszkodzonych mechanicznie, w trzech rejestrach występuje korozja cyny. Drewniane elementy traktury są przesuszone. Konieczne jest też oczyszczenie całego instrumentu, w którym od dziesięcioleci gromadzi się kurz.
Koszt pełnej renowacji oszacowano wstępnie na 240 tysięcy złotych. Prace można podzielić na trzy etapy rozłożone na kilka lat; pierwszy, obejmujący miechy i kanały, to około 70 tysięcy.
Rada Ekonomiczna postanowiła, że w pierwszej kolejności prowadzimy remont dachu prezbiterium, a na organy będziemy zbierać równolegle, bez wyznaczania sztywnych terminów. Ofiary na ten cel można składać do skarbony przy chrzcielnicy, oznaczonej napisem „na organy", lub przelewem z odpowiednim dopiskiem.